To się nazywa mieć fart

bull
 

Prawie jak mistrz

Byłem przekonany, że po pierwszych dwóch maksach oddałem dziś strzał życia

dart_1

niestety jak się okazało – prawie :( :( :(

dart_2
 

Awaria serwera

Bardzo przepraszam wszystkich tych, którzy w ostatnich dniach wysyłali do mnie zapytania przy pomocy formularza na stronie www.fenger.pl. Z uwagi na zmiany konfiguracyjne po stronie serwera, z przyczyn ode mnie niezależnych, Wasze zapytania nie dotarły.

Awaria została już opanowana i wszystko działa :)

Teraz bez problemu puszczaj maila, a  ja będę czekać na dole ślizgawki :)

radek-slizgawa
 

Zamknięcie sezonu

Po ciężkiej pracy nadszedł czas na zamknięcie sezonu. Tego weekendu spotykam się wraz moimi przyjaciółmi fotografami przy whisky. Zapowiada się super degustacja w elitarnym gronie smakoszy :)

wielkie spotkanie fotografów

wielkie spotkanie fotografów

 

Jesienny spacer z dziećmi

Ostatnio pogoda nas nie rozpieszczała. Polska złota jesień nie nadeszła. Choć nie było zimno, to za oknem wciąż padał deszcz lub śnieg. Wczoraj jednak zrobiła się super pogoda. Niewiele myśląc zabrałem dzieci na spacer.

jesien_01 jesien_02 jesien_03 jesien_04 jesien_05 jesien_06 jesien_07 jesien_08 jesien_10 jesien_11 jesien_12 jesien_13 jesien_14
 

Magurka

Korzystając z okazji, że do pleneru ślubnego było kilka godzin czasu, postanowiliśmy razem z rodziną Artura Strąk odwiedzić schronisko na Magurce koło Bielska-Białej. Standardowo wzięliśmy puszki ze sobą by popełnić kilka zdjęć -takie skrzywienie zawodowe :)

Artur oczywiście dzielnie targał statyw. Ma chłop kondycje -pomyślałem.

artur_statyw.jpg

W końcu trzeba strzelić kilka zdjęć ;)

artur_nikon.jpg

I schronisko na Magurce w pełnej okazałości.

magurka.jpg magurka2.jpg

Na górze silnie wiało i jak zaszło słońce zrobiło się chłodno, dlatego zwyczajowo udaliśmy się na gorącą herbatę z cytryną. Julia, córka Artura, trochę nudziła się, a zwierzaki weszły jej na głowę :)

julia_maskotki.jpg
Tagi:
 

Ślub z przygodami

Wszystko było zaplanowane i zapięte na ostatni guzik, jednak licho nie śpi i jak na złość kwadrans po drugiej rozsypała się Marzenie bransoletka. Świadkowa Kasia wzięła rozsypaną biżuterię w swoje ręce  próbując ją naprawić.

3004_017.jpg

Jednak to był dopiero początek problemów. Czas uciekał tego dnia szybciej niż zwykle, a Pana Młodego jak nie było, tak nie było. Utknął w korku. Auta przesuwają się w żółwim tempie. Marzena wykonuje co chwilę nerwowe telefony, a na jej twarzy rysuje się prawdziwy niepokój, momentami przechodzący w rozpacz.

3004_018.jpg

Pocieszałem Marzenę, bo było jeszcze jest trochę czasu. I faktycznie, minutę później auto zajechało pod dom, jednak pech nie odstępował ich tego dnia nawet o krok. Okazało się, że w całym pośpiechu złamał się jeden kwiat w bukiecie -dramat. Zwiążcie kwiat zieloną nitką do kwiatka obok – podpowiadam nie mając żadnego innego sensownego pomysłu.

3004_029.jpg

Okazuje się,  że przyjechaliśmy 14:55 na miejsce. Jesteśmy na czas -myślę. Ledwie wyszli z auta zaczęły grać organy, więc szybka zmiana obiektywu i na pozycję. Stają na progu kościoła -odetchnąłem – uff.

3004_036.jpg

Potem nie było już niespodzianek i narzeczeni powiedzieli sobie sakramentalne TAK.

3004_047.jpg

Później były grosze na szczęście.

3004_084.jpg

Przed kościołem czekała już bramka – roboty drogowe, przejazdu brak ;)

3004_143.jpg

W restauracji powitano ich staropolskim  zwyczajem – chlebem i solą.

3004_147.jpg

Po obiedzie zaczął padać deszcz. Kiedy ustał, wybraliśmy się na kilka zdjęć do pobliskiego parku. Zaczęło się bardzo intymnie.

3004_210.jpg 3004_222.jpg

Nie zabrakło też spontanicznych wygłupów.

3004_198.jpg

A po powrocie na salę zabawa zaczęła się na całego.

3004_289.jpg 3004_330.jpg

Całość zwieńczył efektowny rzut welonem.

3004_357.jpg